Z Tyłu Drożej
Do stojącej na poboczu drogi panienki podjeżdża samochód. Kierowca uchyla okno i pyta:– Ile?Panienka odpowiada:– 100 z przodu, 150 z tyłu.Nagle z tylnego siedzenia pada pytanie:– A dlaczego my z tyłu mamy płacic 150?
Do stojącej na poboczu drogi panienki podjeżdża samochód. Kierowca uchyla okno i pyta:– Ile?Panienka odpowiada:– 100 z przodu, 150 z tyłu.Nagle z tylnego siedzenia pada pytanie:– A dlaczego my z tyłu mamy płacic 150?
Miesiąc temu kochaliśmy się z moim facetem bez zabezpieczeń. Przedwczoraj robiłam test ciążowy i wyszło mi, że jestem w ciąży. Krzyknęłam więc do mojego faceta, który akurat siedział na kiblu:– Kochanie! Dwa paski!!!– Tutaj też słaby zasięg! – odkrzyknął z kibla.Wyszedł po 10 minutach, spojrzał na mnie i powiedział:– Sprawdzę zasięg w ogrodzie.Wyszedł i do tej pory nie wrócił…
Rozmowa ojca z synem :– Tato – skąd się wzięli ludzie ?– Ludzie pochodzą od Boga, synku.– A mama mówiła, że ludzie pochodzą od małp.– Twoja mama miała na myśli swoją rodzinę, a ja swoją.
Mały Jasiu ma urodziny i wypatruje przez okno gości. Nagle mówi do mamy:– Mamo wujek i ciocia idą.– Nie mówi się wujek i ciocia, tylko wujostwo.Wygląda dalej.– Mamo kuzyn i kuzynka idą.– Jasiu, nie mówi się kuzyn i kuzynka, tylko kuzynostwo.Patrzy dalej i zauważył babcie i dziadka. Mówi do mamy:– Mamo dziadostwo idzie…
– Gdzie jedziecie w podróż poślubną? – Pyta przyjaciółka blondynki, która niedługo wychodzi za mąż.– Do Francji.– To ekstra! Dlaczego się nie cieszysz?– Bo on powiedział, że musi mi koniecznie pokazać miejsca, gdzie walczył w czasie II wojny światowej.
Jest pogrzeb… Trumna w dole, ludzie rzucają kwiaty… Nagle coś uderzyło w trumnę. Ludzie patrzą po sobie. Blondynka stojąca przy dole mówi:– Przepraszam bardzo, kwiaciarnia była zamknięta, kupiłam bombonierkę.
Blondynka wpadła w kłopoty finansowe i postanowiła porwać dziecko dla okupu. Poszła więc do parku, dorwała jakiegoś małego chłopczyka i zaciągnęła go w zarośla. Napisała na karteczce: „Porwałam państwa synka, proszę położyć jutro rano za dużym drzewem w parku 100.000 dolarów w papierowej torbie. Potem przypięła karteczkę agrafką do kurteczki chłopczyka i wysłała go prosto do domu. Następnego dnia znajduje za dużym drzewem w parku brązową, papierową torbę ze 100.000 dolarów i karteczką: „Tu są pani pieniądze. Nadal nie mieści mi się w głowie, że blondynka może zrobić coś takiego innej blondynce!!
Przychodzi blondynka do banku i mówi, że wylatuje na wakacje za granicę i prosi o kredyt w wysokości 3000 zł na 2 tygodnie. Urzędnik prosi ją o przedstawienie jakiegoś zabezpieczenia pod pożyczkę. Blondi wyjmuje kluczyki od Jaguara stojącego przed bankiem. Po sprawdzeniu wszystkiego, bank zgadza się na przyjęcie samochodu pod zastaw. Pracownik banku odbiera kluczyki i odprowadza samochód do podziemnego garażu w banku.Po 2 tygodniach blondynka oddaje dług w wysokości 3000 zł i odsetki 22,50 zł. Urzędnik bankowy mówi:– Cieszymy się, że jest Pani multimilionerką. Zastanawia nas, po co zawracała Pani sobie głowę pożyczką na 3000 zł?– A gdzie znalazłabym w Warszawie parking strzeżony dla Jaguara na 2 tygodnie za…
Przychodzi żona z mężem do lekarza. Pyta się co może zrobić żeby mąż wyzdrowiał.– Musi pani – mówi doktor – podawać mężowi śniadanie do łóżka, robić męskie prace i chodzić po domu w samej bieliźnie.– Coś jeszcze?– Tak, proszę podawać wszystkie posiłki od razu do łóżka i kochać się 7 razy dziennie to pani mąż na pewno nie umrze.Małżeństwo wraca do domu.– Co Ci powiedział lekarz? Pyta mąż.– Że niedługo umrzesz!
W przedziale jedzie ksiądz oraz małżeństwo z sześcioletnim Jasiem. Nagle synek krzyczy:– Tato, ale ten pociąg zapieprza.Ojciec spojrzał na księdza poczerwieniał i karci syna:– Kto Cię nauczył tak się ch*jowo wyrażać?Na to matka:– Przepraszam księdza, ale te patałachy nie mają za cholerę kultury!Ksiądz wstał i wychodząc z przedziału powiedział:– A ja pieprzę takie towarzystwo!
Doktor mówi do pacjenta:– No no, jest pan zdrowy jak byk! Wszystkie wyniki w porządku! Z seksem też pan chyba nie ma problemów?– Cóż, tak ze trzy razy w tygodniu to sobie dogodzę.– Trzy razy w tygodniu? Z pana kondycją to i trzy razy dziennie można by było.– Niby tak, ale pan doktor wie, jaki jest los proboszcza na wiejskiej parafii.
Poradnia małżeńska. Przed biurkiem siedzi dość nerwowa para.– Na czym polega państwa problem? – pyta Poradnik.– Bo żona nie daje mi… – zaczyna mąż– Uch, ty jełopie zakłamany! – przerywa żona – Ja ci nie daję, napalona fujaro złamana?! Ja, ja?! Teraz to ci dupczenie w głowie, co?!– …nie daje mi dojść…– O ty kutafonie wygięty! Ja ci dojść nie daję?! Jak ty masz niby dojść, impotencie zasrany z dziada pradziada, hipokryto ty ?!?!?– …do słowa.
Wraca Zenek zawiany z imprezki i spotyka pana. Kazia – rejonowego listonosza.- Witam Panie Kaziu!- Witam, witam, widzę że była ciężka nocka.- Ano była Panie Kaziu. Mieliśmy małą imprezę z sąsiadami. Graliśmy w taką grę ”Kto ja jestem”.- Tak? A na czym ona polega?- Facet ubiera się w wielkie prześcieradło z dziurką, przez którą wystawia ”małego”, a kobiety po dotyku muszą odgadnąć kto jest pod prześcieradłem.- To szkoda, że i mnie tam nie było.- No, nie wiem, nie wiem, panie Kaziu… Parę razy padło Pana imię.
Przychodzi facet do lekarza. Lekarz pyta:– Jak się pan nazywa?– Ze… Ze… Zenek Ko… Kowalski – odpowiada gość.– Widzę, że się pan jąka – mówi doktor.– Nie ku*wa nie jąkam się. – odpowiada mężczyzna – Mój ojciec się jąkał, a urzędnik w rejestracji USC był totalnym idiotą…
Po otwarciu testamentu okazało się, że zmarły zostawił cały majątek nie żonie, lecz innej kobiecie. Rozżalona wdowa postanowiła zmienić napis na nagrobku. Załamany kamieniarz lamentuje:– Nic już nie da się zrobić, wczoraj wykułem napis ’’Spoczywaj w pokoju’’.Na to wdowa:– To niech pan dopisze: ”Dopóki się nie spotkamy’’.
Rano w kuchni zastaje mnie niezwykły widok… Żona pochyla się nad kuchenką, wypina do mnie goły tyłek i rzuca rozkazująco:– Weź mnie tu i teraz, szybko!Zdębiałem na sekundę, ale zaraz potem korzystam z okazji. Jak skończyliśmy, żona się odwraca i mówi:– Dziękuję!Zdębiałem ponownie i pytam:– Co jest grane?!Żona odpowiada:– Chciałam na śniadanie jajko na miękko, a zepsuł się minutnik…
Ankieter zadaje pytanie facetowi:– Jak często uprawia pan seks z żoną?– Tak jakoś pięć razy w tygodniu.– Nie powinienem tego panu mówić, ale to o dwa razy więcej, niż pana sąsiad.– No, w końcu to moja żona.
Dzień dobry, rozmawiam z panem Zenkiem?- No.- Panie Zenku, tu salon Toyoty.- No?- Nadszedł pański samochód, może pan odebrać.- Jaki, kurna, samochód?- Toyota Prado.- Jaka, kurna, Toyota Prado?- No srebrzysta, metalic, zgodnie z życzeniem. Wniósł pan 70% zaliczki…Zenek, zakrywszy słuchawkę, rzucił za siebie:- Stary, my tych pieniędzy nie przepili! Auto my kupili!
Jadę autobusem, nie jest za luźno, ale miejsce siedzące mam.Trzeba podać bilet do skasowania.Obok stoi mężczyzna.Jak się do niego zwrócić – per Ty, czy per Pan?Autobus jest ekspresowy.Jeśli mężczyzna nie wysiadł na poprzednim przystanku znaczy, że jedzie do mojej dzielnicy.Jedzie z kwiatami – znaczy do kobiety.Kwiaty wiezie piękne, znaczy to, że i kobieta jest piękna.W naszej dzielnicy są dwie piękne kobiety – moja żona i moja kochanka.Do mojej kochanki facet jechać nie może, bo ja do niej jadę.Znaczy, że jedzie do mojej żony.Moja żona ma dwóch kochanków – Leszka i Zenka.Leszek jest teraz w delegacji.– Panie Zenku, mógłby mi pan skasować bilet?
Mąż do żony:– Słuchaj! Jak nie będziesz jęczała podczas seksu, to słowo daję – rozwiodęsię z Tobą!Żona wzięła to sobie do serca, ale na wszelki wypadek przy następnym stosunku pyta męża:– Już mam jęczeć?– Nie teraz. Powiem Ci kiedy i wtedy zacznij – tylko głośno.Za jakiś czas mąż prawie w ekstazie:– Teraz jęcz, teraz!!!Żona:– Olaboga!!!! Dzieci butów nie mają na zimę, ja w starej sukience chodzę, cukier podrożał…