Sobota
– Skarbie pamiętasz, że w sobotę jedziemy do mojej mamy?– Tak, ale niestety szef kazał mi przyjść do pracy.– Przecież Ty masz własną działalność gospodarczą?– Tak, ale w pracy jestem strasznym chamem.
– Skarbie pamiętasz, że w sobotę jedziemy do mojej mamy?– Tak, ale niestety szef kazał mi przyjść do pracy.– Przecież Ty masz własną działalność gospodarczą?– Tak, ale w pracy jestem strasznym chamem.
Rozmowa kwalifikacyjna z blondynką:– Gdyby miała pani możliwość porozmawiać z dowolną osobą, żyjącą lub nie, kogo by pani wybrała?– Osobę żyjącą.
Pracodawca wprowadził zasadę, żeby wszystkie jego pracownice chodziły w żakietach firmowych. Musiał więc im je kupić, a wcześniej wziąć od nich wymiary. Żeby nie krępować ich zanadto, wyznaczył jedną z nich – blondynkę – aby zebrała dane od wszystkich i przedstawiła mu tabelę zbiorczą, bez wyszczególniania konkretnych osób. Blondynka przynosi mu po jakimś czasie wyniki. Pracodawca czyta i krzyczy:– Co to do diabła ma być: łączny obwód w pasie 12 metrów 45 centymetrów?!
Żona dzwoni do męża:– Gdzie jesteś mężu?– W pracy.– Tak, przecież słyszę w tle te pijackie rozmowy.– Kiedy ty kur*a zrozumiesz, że jestem barmanem?!
Na budowie. Do szatni wpada dyrektor:– Kto wczoraj pił?! – pyta.Grobowa cisza, w pewnej chwili Zenek mówi:– Ja piłem.– To się zbieraj, idziemy na klina. A reszta do roboty!
Rozmawia dwóch dyrektorów:– Podobno masz nową sekretarkę?– Owszem.– I jesteś z niej zadowolony?– Po pierwszym dniu trudno powiedzieć…– Młoda, ładna?– Taka sobie…– A jak się ubiera?– Bardzo szybko.
Szalejąca inflacja. Dzwoni bankier do bankiera:– Cześć stary, jak sypiasz?– Jak niemowlę.– Żartujesz?– Nie. Wczoraj całą noc płakałem i dwa razy sie zesrałem.
Zmordowany grabarz wraca do domu. Ciężko siada na krześle i oznajmia żonie:– Zmieniam zawód!– Dlaczego? – pyta żona.– Dzisiaj był pogrzeb znanej artystki. Dostała takie brawa, że musieliśmy opuszczać trumnę dziesięć razy!
– Panie Zenku, lubi pan ciepłą wódkę?– Nie.– A lubi pan spocone dziewczyny?– Noo… nie!– No to się znakomicie składa – zamiast w lipcu – weźmie Pan urlop w listopadzie!
– Dlaczego zatrudnia pan w swojej firmie tylko żonatych mężczyzn?– Są przyzwyczajeni do poniżeń i obelg, poza tym nie spieszy im się, żeby punktualnie wychodzić z roboty.
Dlaczego przed panem leżą dwa kapelusze? – pyta przechodzień żebraka.– Tak mi się powodzi, że założyłem filię.
Zenek miał problem z porannym wstawaniem i zawsze spóźniał się do pracy. Szef wściekł się na niego i zagroził, że go zwolni, jeśli czegoś z tym nie zrobi. Zenek poszedł więc do lekarza, który dał mu pigułki i kazał wziąć je przed pójściem do łóżka.Zenek spał bardzo dobrze, wstał rano na dźwięk budzika. Spokojnie zjadł śniadanie i wesoły pojechał do pracy.– Szefie – powiedział – Leki naprawdę pomogły!– To świetnie – powiedział szef – Ale gdzie byłeś wczoraj?
Do biura wchodzi szef i mówi do sekretarki:– Dla mnie herbata, a dla tych trzech zagranicznych dupków kawa.Po chwili zza drzwi dobiega głos:– Dla dwóch dupków, ja jestem tłumaczem.
Mój szef dał mi dzisiaj do wypełnienia ankietę o nim i powiedział, że jest anonimowa.Pracuję w dużej korporacji, więc postanowiłem nie owijać w bawełnę i napisać mu zupełnie szczerze, co o nim myślę, korzystając z tego, że nigdy się nie dowie, kto to napisał.Podczas przerwy na lunch zapytałem paru kolegów, co napisali w ankiecie?Wszyscy zgodnie zapytali:– W jakiej ankiecie?
Flegmatyk zatrudnił się w zoo do pracy przy żółwiach. Już na drugi dzień wpada do dyrektora i krzyczy:-Panie dyrektooooorze…..żóółwie ucieeeekły!!!-Niemożliwe!! Jak to sie stalo??– To byl mooooment!!!
Byłaś u szefa na dywaniku?Tak, a skąd wiesz?Wzorek ci się odcisnął na plecach.
Rozmowa podczas przyjmowania do pracy:– Ile ma pani lat?– Bliżej mi do trzydziestki, niż do dwudziestki.– To znaczy ile?– Pięćdziesiąt.
W restauracji gość pyta:– Kelner, czy codziennie podajecie tu takie świństwa!?– Nie, w niedzielę lokal jest zamknięty…
Dyrektor przyjmuje do pracy nową sekretarkę:– I twierdzi pani, że nie odstraszyła pani informacja w ogłoszeniu, że mam długi?– Prawdę mówiąc – odpowiada lekko się rumieniąc – właściwie mnie to zachęciło.
Dyrektor do sekretarki:– O czym pani teraz myśli, pani Sylwio?– O tym samym co pan, panie dyrektorze.– Och, świntuszka z pani!