Sobota
– Skarbie pamiętasz, że w sobotę jedziemy do mojej mamy?– Tak, ale niestety szef kazał mi przyjść do pracy.– Przecież Ty masz własną działalność gospodarczą?– Tak, ale w pracy jestem strasznym chamem.
– Skarbie pamiętasz, że w sobotę jedziemy do mojej mamy?– Tak, ale niestety szef kazał mi przyjść do pracy.– Przecież Ty masz własną działalność gospodarczą?– Tak, ale w pracy jestem strasznym chamem.
Pracodawca wprowadził zasadę, żeby wszystkie jego pracownice chodziły w żakietach firmowych. Musiał więc im je kupić, a wcześniej wziąć od nich wymiary. Żeby nie krępować ich zanadto, wyznaczył jedną z nich – blondynkę – aby zebrała dane od wszystkich i przedstawiła mu tabelę zbiorczą, bez wyszczególniania konkretnych osób. Blondynka przynosi mu po jakimś czasie wyniki. Pracodawca czyta i krzyczy:– Co to do diabła ma być: łączny obwód w pasie 12 metrów 45 centymetrów?!
Blondynka pracuje w hotelu jako sprzątaczka. Jej szefowa mówi:– Posprzątaj windę.– Na wszystkich piętrach?
Inspektor inwestora odbiera inwestycję. Kierownik budowy z dumą prowadzi go do wielkiej dziury w ziemi, tak z pięć metrów średnicy. Zaglądają, a tam w głębi, jakieś 50 metrów w dół, kręci się wielki reflektor.– Co to niby, k***a, ma być? – lekko zdziwił się inspektor.– No jakże, wszyściuteńko dokładnie zgodnie z rysunkiem! – oburzył się kierownik budowy podsuwając mu papier pod nos.Inspektor obróciwszy rysunek o 180 stopni:– To miała być latarnia morska.
Na budowie:– Ile razy mam powtarzać, że w pracy nie pijemy?– A kto tu niby pracuje Panie Majster?
Dyrektor firmy wchodzi niespodziewanie na halę produkcyjną i zastaje tam praktykanta.– Czy majster zlecił ci jakąś robotę chłopcze?– Tak panie dyrektorze.– A jaką?– Mam go obudzić gdyby się pan pojawił.
Poniedziałek w biurze. Kolega pyta koleżankę:– Marta, która to godzina?– Dziewiąta dwadzieścia.– Boże! Ależ ten tydzień się wlecze
Zmordowany grabarz wraca do domu. Ciężko siada na krześle i oznajmia żonie:– Zmieniam zawód!– Dlaczego? – pyta żona.– Dzisiaj był pogrzeb znanej artystki. Dostała takie brawa, że musieliśmy opuszczać trumnę dziesięć razy!
Dlaczego przed panem leżą dwa kapelusze? – pyta przechodzień żebraka.– Tak mi się powodzi, że założyłem filię.
Na budowie. Do szatni wpada dyrektor:– Kto wczoraj pił?! – pyta.Grobowa cisza, w pewnej chwili Zenek mówi:– Ja piłem.– To się zbieraj, idziemy na klina. A reszta do roboty!
Do biura wchodzi szef i mówi do sekretarki:– Dla mnie herbata, a dla tych trzech zagranicznych dupków kawa.Po chwili zza drzwi dobiega głos:– Dla dwóch dupków, ja jestem tłumaczem.
Szalejąca inflacja. Dzwoni bankier do bankiera:– Cześć stary, jak sypiasz?– Jak niemowlę.– Żartujesz?– Nie. Wczoraj całą noc płakałem i dwa razy sie zesrałem.
Flegmatyk zatrudnił się w zoo do pracy przy żółwiach. Już na drugi dzień wpada do dyrektora i krzyczy:-Panie dyrektooooorze…..żóółwie ucieeeekły!!!-Niemożliwe!! Jak to sie stalo??– To byl mooooment!!!
– Dlaczego zatrudnia pan w swojej firmie tylko żonatych mężczyzn?– Są przyzwyczajeni do poniżeń i obelg, poza tym nie spieszy im się, żeby punktualnie wychodzić z roboty.
Rozmowa podczas przyjmowania do pracy:– Ile ma pani lat?– Bliżej mi do trzydziestki, niż do dwudziestki.– To znaczy ile?– Pięćdziesiąt.
Zenek miał problem z porannym wstawaniem i zawsze spóźniał się do pracy. Szef wściekł się na niego i zagroził, że go zwolni, jeśli czegoś z tym nie zrobi. Zenek poszedł więc do lekarza, który dał mu pigułki i kazał wziąć je przed pójściem do łóżka.Zenek spał bardzo dobrze, wstał rano na dźwięk budzika. Spokojnie zjadł śniadanie i wesoły pojechał do pracy.– Szefie – powiedział – Leki naprawdę pomogły!– To świetnie – powiedział szef – Ale gdzie byłeś wczoraj?
W restauracji gość pyta:– Kelner, czy codziennie podajecie tu takie świństwa!?– Nie, w niedzielę lokal jest zamknięty…
Dlaczego księgowa przypomina bilans?Dlatego, że jak się nie zgadza to się nie zgadza, ale jak się zgadza to we wszystkich pozycjach…
Byłaś u szefa na dywaniku?Tak, a skąd wiesz?Wzorek ci się odcisnął na plecach.