Tragedia Rodzinna
Rozmowa na chirurgii urazowej:– Dlaczego do tej pory nie odwiedziła pana żona?– Bo ona też leży w szpitalu.– Tragedia rodzinna?– Tak, ale ona pierwsza zaczęła.
Rozmowa na chirurgii urazowej:– Dlaczego do tej pory nie odwiedziła pana żona?– Bo ona też leży w szpitalu.– Tragedia rodzinna?– Tak, ale ona pierwsza zaczęła.
– W zeszłym miesiącu kupiłem żonie kolczyki z diamentami i od tego czasu się do mnie nie odzywa.– Dlaczego?– Taka była umowa.
Żona mówi do męża poirytowana jego męską niezaradnością życiową:” Boże, jaka ty jesteś pierdoła, jesteś straszną pierdołą! Jesteś taką pierdołą, że w konkursie na największą pierdołę na świecie zająłbyś drugie miejsce.” Dlaczego drugie? ” pyta mąż.” Bo taka jesteś pierdoła! ” odpowiada żona.
Zenek wraca do domu i puka do drzwi dobrą minutę wreszcie zniecierpliwiony krzyczy do żony:– Otwórz drzwi kochanie.– Nie mogę, nie jestem ubrana!– Nic nie szkodzi, jestem sam.– Ale ja nie…
Kobieta idzie do lekarza i skarży się, że jej mąż traci zainteresowanie seksem. Lekarz przepisuje jej tabletkę, ale ostrzega, że to wciąż eksperyment. Każe dodać ją do napoju podczas kolacji, więc tego wieczoru właśnie to robi. Mniej więcej tydzień później wraca do lekarza i mówi: „Panie doktorze, tabletka zadziałała świetnie! Wsypałam ją do napoju, tak jak pan kazał! Nie minęło pięć minut, a on zerwał się na równe nogi, zgarnął całe jedzenie i naczynia na podłogę, złapał mnie, zerwał ze mnie wszystkie ubrania i zrobiliśmy to na stole!”. Lekarz mówi: „Przepraszam, nie wiedziałem, że tabletka jest tak silna! Producent chętnie pokryje wszelkie szkody”. „Nie” – odpowiada – „wszystko w porządku.…
Sala sądowa. Trwa rozprawa rozwodowa. – W jaki sposób uzasadnia pan swój pozew o rozwód? – pyta się sędzia.– Wysoki sądzie, w dwa tygodnie po ślubie żona podawała mi kapcie, a pies witał szczekaniem. Teraz jest odwrotnie.
Wigilijny poranek, Zenek zwraca się do żony: – Kochanie, chodź i zobacz, co jest pod choinką! Podekscytowana żona przybiega, schyla się, szuka, rozgląda się za prezentem, ale nic nie znajduje. W końcu pyta męża: – No i co tam dla mnie masz? Na to Zenek wstaje, schyla się, pokazuje palcem pod choinkę i mówi: – Patrz, ile tam jest kurzu.
Małżeństwo z niedużej, podlaskiej wsi wygrało wycieczkę do Paryża. All inclusive oczywiście. Po powrocie wszyscy sąsiedzi zebrali się, aby wysłuchać wrażeń. Wycieczkowicze opowiadają jeden przez drugiego:– Słuchajcie, w samolocie business class, szampan, kawior, co tylko dusza zapragnie… Na miejscu limuzyna z kierowcą do dyspozycji dwadzieścia cztery godziny na dobę… A hotel jaki!! Pięć gwiazdek… Apartament, wyro to prawie jak lotnisko… A żarcia ile!! I co tylko dusza zapragnie… A łazienki to takiej nie widzieliśmy nigdy!! Wanny, prysznice, jacuzzi!! Aż nie mogliśmy się soboty doczekać, żeby się wykąpać…
– Skarbie pamiętasz, że w sobotę jedziemy do mojej mamy?– Tak, ale niestety szef kazał mi przyjść do pracy.– Przecież Ty masz własną działalność gospodarczą?– Tak, ale w pracy jestem strasznym chamem.
Wchodzi Zenek do baru i spotyka pijącego na smutno kumpla. Pyta go, w czym problem, a ten zaczyna się żalić:– Kiedy kocham się z moją żoną, ona tylko leży. Próbowałem wszystkiego, ale ona nie jęczy, nie krzyczy, nawet się nie ruszy.Zenek poklepuje go po ramieniu i mówi:– Nie martw się, ze mną też tak ma.
Zenek jak zwykle wraca do domu pijany. Żona wrzeszczy od progu: Codziennie wieczorem wracasz pijany! – Jesteś bardzo niesprawiedliwa kochanie! Ciągle ganisz mnie za to, że przychodzę do domu pijany, a jeszcze nigdy nie pochwaliłaś mnie za to, że wychodzę trzeźwy!
Sylwester dwóch pijaczków na balu. Piją ostro. Około północy jeden mówi: – Wiesz, stary muszę iść do domu, a daleko mieszkasz? – Nie blisko, na Mikiewicza, tu zaraz obok. – Tak? Ja też mieszkam na Mickiewicza numer trzy. – Co ty? To jesteśmy sąsiadami. Ja pod dwójką na parterze. Chwila…To ja mieszkam pod dwójką! Moment. Pawełek? Tata?!
Przyjechali rodzice chłopaka do rodziców dziewczyny w swaty. Gospodarze zachwalają:– Nasza córka i gotować może i prać i dzieci rodzić…– O, to świetnie się dobrali, bo nasz syn tylko je, brudzi i bzyka…
Rozmawia dwóch staruszków:– Statystyki pokazują, że na każdego mężczyznę po osiemdziesiątym piątym roku życia przypada po siedem kobiet.– Fajnie, tylko w mordę jeża, dlaczego tak późno?
– Chciałbym zrobić żonie niespodziankę i kupić jej długopis na urodziny – mówi klient do sprzedawcy.– To ma być niespodzianka? – pyta zdziwiony ekspedient.– Tak, bo żona spodziewa się termomixa.
Żona do męża:– Jak wygramy w Lotto, to od razu robię sobie naciąganie zmarszczek, botoks i sztuczne cycki. Co ty na to?– A co byś powiedziała, gdybym za tę kasę zrobił tuning naszej Skody– No co ty? Po co będziesz ładował kasę w starego grata, jak możesz mieć nówkę sztukę?– Cieszę się, że mnie rozumiesz droga żono.
Bardzo bogaty mężczyzna żali się lekarzowi:– Mam wszystko, żonę, dom, dzieci, firmę i dużo pieniędzy. Brakuje mi nowych wyzwań. Skoki ze spadochronem, na linie, sporty ekstremalne, wszystkiego już próbowałem.– Niech pan znajdzie sobie kochankę. – mówi lekarz.– Mam już trzy.– No to niech Pan powie o nich żonie.
Student Zenek poznał Jolę na wykładzie i zaiskrzyło, zostali parą. Po kilku tygodniach Jola pyta: – Zenku może byś wpadł do mnie do domu na kolację? Uradowany chłopak zgadza się i zaczyna czynić przygotowania do kolacji. Idzie do apteki :– Co podać?Zenek, stoi skrępowany i nic nie mówi.Doświadczony aptekarz zrozumiał sytuację i podaje paczkę prezerwatyw.– Masz młody człowieku jedno opakowanie.Zenek się nieco wyluzował i mówi:– Niech pan da jeszcze jedno, bo podobno jej matka to też niezła kobitka!Kolacja, Zenek Jola i rodzice dziewczyny.Po godzinie dziewczyna szepcze do chłopaka:– Jakbym wiedziała, że nie odezwiesz się przez cały wieczór to bym Cię nie zapraszała.– A ja jak bym wiedział, że Twój ojciec…
– Kochanie, wczoraj wieczorem byłeś jak ogier, jak huragan, jak nienasycony demon seksu, a dzisiaj nawet na mnie nie spojrzysz.– To przez moje zaniki pamięci.– Ach, biedaczku! Nie potrafisz dziś sobie przypomnieć jak to się robi?– Nie, to właśnie wczoraj zapomniałem, że jesteś moją żoną.
W sądzie w wydziale gospodarczym trwa rozprawa. Na kolejnego świadka zostaje wezwana sekretarka szefa: młoda, urocza blondynka.– Czy wie Pani, ile pani może dostać za składanie fałszywych zeznań, pyta sędzia, po przesłuchaniu kobiety.– Tak! – odpowiada z uśmiechem blondynka. – Szef mi coś wspominał o dziesięciu tysiącach dolarów i futrze z norek.