Tenor
– Panie Zygmuncie! Pana żona znowu zdradza Pana z tym przystojnym tenorem z trzeciego piętra!Zygmunt macha ręką:– Ach, tam zaraz tenor… Widział go Pan kiedyś w operze? Przecież on ledwo czyste „C” wyciąga!
– Panie Zygmuncie! Pana żona znowu zdradza Pana z tym przystojnym tenorem z trzeciego piętra!Zygmunt macha ręką:– Ach, tam zaraz tenor… Widział go Pan kiedyś w operze? Przecież on ledwo czyste „C” wyciąga!
– Te, Zenek, nie chcę nic mówić, ale jak wychodzisz do roboty, to do twojej żony przychodzi taki jeden młody, przystojny z kwiatami…– I co? I co robią?!– No, idą do sypialni, gaszą światło i nic nie widać…– No nie! Znowu ta cholerna niepewność!
– Kochanie, co dostanę na Walentynki? – pyta żona.– Widzisz to czerwone Ferrari pod oknem?– Tak! O mój Boże!– No, to w tym kolorze kupiłem ci skrobaczkę do szyb.
Mechanik przyłapał żonę na „testowaniu” nowego sąsiada. Obejrzał ich chłodno, splunął na podłogę i mówi:– No i co ty tu odstawiasz? Przecież widzę, że tu jest duży luz w sworzniu, a uszczelka pod głowicą ewidentnie puszcza.– To nie tak, jak myślisz! – piszczy żona.– Kobieto, tu jest przebieg kręcony, wtryski leją, a ty mi wmawiasz, że to autoryzowany serwis? Dla mnie ten model jest po dzwonie, szkoda całkowita. Pakuj manatki, bo ja w ten złom już ani złotówki nie dołożę.
Mąż, inspektor z Urzędu Skarbowego, zostaje przyłapany przez żonę na schadzce z sąsiadką w altance. Żona, czerwona ze złości, krzyczy: „Tyle lat małżeństwa, a ty mi fundujesz taki numer?! Co ty sobie myślałeś?!”. Mąż, zachowując urzędowy spokój, poprawia krawat i odpowiada: „Kochanie, spokojnie, to czysto techniczna sprawa. Przez te wszystkie lata stosowaliśmy wspólne opodatkowanie, ale po prostu poczułem, że nadszedł czas, żeby w praktyce sprawdzić, jak u nas w okolicy działa rozdzielność majątkowa, zwłaszcza w zakresie ruchomości”.
Mąż pracujący w ZUS-ie wraca nad ranem do domu, a tam żona czeka w przedpokoju ze spakowaną walizką i jego telefonem w ręku, na którym wyświetla się SMS o treści: „Było cudownie, powtórzymy to jutro?”. Mąż, zamiast przepraszać, wyciąga teczkę i mówi z kamienną twarzą: „Kochanie, to nie jest żadna zdrada, to po prostu błąd w systemie”. Żona wybucha: „Błąd w systemie?! Gołe zdjęcia w galerii to też błąd?!”. Mąż tylko westchnął i odparł: „Słuchaj, to była pilna waloryzacja świadczeń, po prostu musiałem sprawdzić, czy składka została odprowadzona w naturze, bo inaczej groziło nam zawieszenie organu”.
Mąż, kierownik w Urzędzie Skarbowym, wraca nad ranem do domu, a w progu czeka na niego żona z założonymi rękami. „Gdzieś ty był? Znów ta twoja asystentka z kontroli wewnętrznej?” – pyta z furią. Mąż, wyczerpany, próbuje się ratować: „Kochanie, to nie tak, mieliśmy niespodziewaną inwentaryzację, musiałem zostać…”. Żona jednak wyciąga mu z kieszeni marynarki koronkową bieliznę i krzyczy: „A to co?! Inwentaryzacja?!”. Mąż poprawia okulary i bez mrugnięcia okiem odpowiada: „Uspokój się, to tylko zabezpieczenie na poczet zaległości, a że trafił się podatek u źródła, to musiałem go pobrać osobiście”.
Piłkarz reprezentacji wraca do domu po kolejnym zgrupowaniu, rzuca torbę w kąt i od progu robi żonie awanturę, bo znów słyszał na mieście plotki o jej romansach. Żona, nie odrywając wzroku od paznokci, kwituje to krótko: „A co ja miałam robić? Ty od lat tylko na zgrupowaniach, a jak już wychodzisz na boisko, to połowę meczu stoisz w murze”. Mąż patrzy na nią zszokowany i pyta: „I co z tego?! Taka rola na boisku!”. Na co ona z uśmiechem: „No właśnie, a ja po prostu nie chciałam, żeby w naszej rodzinie jaja obrywały tylko od darmowych rzutów wolnych”.
Mąż wraca wcześniej do domu, a tam żona – cała w skowronkach – poleruje srebrną tacę. On jednak czuje pismo nosem, bo w przedpokoju stoją cudze, luksusowe pantofle.– Kogo tu miałaś?! – wrzeszczy mąż. – Przyznaj się, kto u ciebie „gościł”!Żona, ani drgnie, tylko przeciera tacę i mówi:– Kochanie, uspokój się. To był tylko kurier z firmy cateringowej. Przyniósł mi… „danie główne”.Mąż wpada do kuchni, otwiera spiżarnię, a tam za workiem ziemniaków kuca facet w samych bokserkach.– I co?! – ryczy mąż. – To jest to twoje „danie główne”?!A facet na to, wycierając pot z czoła:– Panie, jakie danie… Ja jestem tylko „przystawką”, bo żona mówiła, że pan to raczej…
Żona pyta męża, który wrócił nad ranem:– Gdzie byłeś przez całą noc?!– Kochanie, nie uwierzysz… Szedłem do domu, kiedy nagle napadli mnie kosmici! Wciągnęli mnie na statek, badali moją inteligencję przez osiem godzin i dopiero teraz mnie wypuścili.– Pijany jesteś czy co? Przecież czuć od ciebie wódkę!– No właśnie o tym mówię! Jak zobaczyli wyniki badań, to z rozpaczy zaczęliśmy pić razem.
Rozmawiają dwaj koledzy:– Słuchaj, u nas w domu panuje idealna harmonia. Ja podejmuję wszystkie ważne decyzje, a żona te drugorzędne.– No to gratuluję! A jakie to są te ważne?– No wiesz… czy uznać niepodległość Tajwanu, co zrobić z globalnym ociepleniem i czy wysłać załogową misję na Marsa.– A te drugorzędne?– Jaki kupić samochód, na co wydać pensję i w którym mieszkaniu będziemy żyć.
Zenek wraca z delegacji i stara się od syna wyciągnąć, czy go przypadkiem żona w tym czasie nie zdradzała :– Wujek jakiś przychodził ?– Nie, żaden wujek nie przychodził.– A cukierki dawał ?– Dawał …
Żona wraca wcześniej z zakupów i zastaje męża w łóżku z piękną, młodą dziewczyną. Zanim zdąży krzyknąć, mąż mówi:– Czekaj! Pozwól mi wyjaśnić. Znalazłem tę biedną dziewczynę na drodze, była głodna i zmęczona. Dałem jej zjeść ten pieczony udziec, o którym zapomniałaś w lodówce. Jej buty były dziurawe, więc dałem jej twoje buty, których nie nosisz, bo wyszły z mody. Było jej zimno, więc dostała ten sweter, którego nie założyłaś ani razu, bo nie pasował ci kolor. Jej spodnie były potargane, więc dała jej parę twoich, w które już się nie mieścisz…Mąż przerywa na chwilę i dodaje:– A kiedy już wychodziła, zapytała cicho: „Czy jest coś jeszcze, czego pana żona…
Żona budzi się rano i mówi do męża:– Kochanie, śniło mi się, że na Walentynki dałeś mi przepiękny sznur pereł. Jak myślisz, co to może znaczyć?Mąż uśmiecha się tajemniczo i odpowiada:– Dowiesz się wieczorem…Wieczorem mąż wraca z pracy z elegancko zapakowanym pudełkiem. Żona, cała w skowronkach, szybko je otwiera, a w środku znajduje… książkę pt. „Sennik Polski”.
Zenek spotyka kumpla w barze. Kumpel pyta:– Zenek, słuchaj, podobno mąż twojej kochanki cię dorwał?– No, dorwał.– I co, zbił cię?– Gorzej… kazał mi zostać i dokończyć za niego układanie paneli, bo stwierdził, że skoro i tak tu mieszkam, to czas zacząć dokładać się do czynszu.
Mąż wraca do domu, a tam wielka paczka stoi na środku pokoju. Nagle z paczki wychodzi goły Zenek.– Zenek? Skąd ty się tu wziąłeś?– No co ty, nie oglądasz wiadomości? – pyta oburzony Zenek. – Teraz tak działa poczta w 2026 roku. Zamówiłeś pizzę? To masz pizzę! A że po drodze mi ubranie w sortowni wciągnęło, to już reklamuj u kuriera!
Wraca mąż do domu wchodzi do pokoju, a tam Zenek siedzi nagi na łóżku z żoną i czyta na głos gazetę.– Co się tu dzieje?!– Cicho… – szepcze żona. – Zenek właśnie przeszedł na „nudyzm religijny”. Modlimy się o to, żebyś w końcu dostał podwyżkę. Dołączysz się czy będziesz tak stał w tych ciuchach jak grzesznik?
Mąż i żona jedzą kolację w bardzo eleganckiej restauracji. Nagle do ich stolika podchodzi olśniewająca młoda kobieta, całuje męża namiętnie w policzek i mówi:– Cześć kochanie, widzimy się jutro! – po czym odchodzi z uśmiechem. Żona, zszokowana, pyta lodowatym głosem:– Kto to był?!– Moja kochanka – odpowiada mąż spokojnie, nie przerywając jedzenia steka.– Co?! To koniec! Chcę rozwodu! Nie wytrzymam tego ani sekundy dłużej!– Rozumiem – mówi mąż. – Ale pamiętaj, że po rozwodzie nie będzie już corocznych wycieczek na Malediwy, zakupów w Paryżu, mercedesa w garażu ani domku w Alpach. Decyzja należy do ciebie. W tym samym momencie żona zauważa ich wspólnego znajomego, który wchodzi do restauracji z jakąś…
Mąż znajduje Zenka w szafie.– Zenek! Co ty tu robisz?!– Nie uwierzysz, ale uciekałem przed kontrolerem z MPK.– Do mojej szafy? Na trzecim piętrze?– No widzisz, jaki on uparty! Ścigał mnie od samego przystanku, a ja tylko biletu zapomniałem skasować!
Zenek ucieka przed mężem kochanki przez balkon i zwisa na rękach, modląc się o cud. Nagle widzi sąsiada z dołu.– Panie sąsiedzie, ratuj pan! Powiedz pan mężowi tej z góry, że ja tu tylko okna myję!Sąsiad patrzy na gołego Zenka i odpowiada:– Zenek, ja ci pomogę, ale następnym razem jak będziesz u mojej żony, to chociaż udawaj, że jesteś z gazowni, bo mi już wstyd przed blokiem, że mam takich mało kreatywnych znajomych!