Do Centrum
Stoją dwie blondynki na przystanku i czekają na autobus. Autobus podjeżdża, a one podchodzą do drzwi kierowcy i jedna się pyta:– Dojadę tym autobusem do Centrum?– Nie – odpowiada kierowca.– A ja? – pyta druga.
Stoją dwie blondynki na przystanku i czekają na autobus. Autobus podjeżdża, a one podchodzą do drzwi kierowcy i jedna się pyta:– Dojadę tym autobusem do Centrum?– Nie – odpowiada kierowca.– A ja? – pyta druga.
Przed automatem z wodą sodową stoi blondynka. Wrzuca monetę, czeka aż szklanka napełni się wodą, wypija, wrzuca monetę i tak bez końca.Ludzie stojący za nią w kolejce niecierpliwią się.– Niech się pani pośpieszy!– Nie ma głupich, ja cały czas wygrywam!
Jakie są ulubione zwierzęta każdej blondynki?– Norki – w szafie, jaguar – w garażu i osioł, który na to wszystko zapracuje.
Jaka jest jedyna inteligentna komórka w ciele blondynki?– Plemnik.
W gazecie, w dziale praca ukazało się ogłoszenie, że policja poszukuje ludzi do pracy.Zgłosiły się trzy blondynki. Stanowisko było jedno. Postanowiono więc wybrać tą jedną w drodze małego testu.– Proszę bardzo, tu mamy dla pani zdjęcie z profilu tego osobnika. Proszę powiedzieć nam jak najwięcej o nim, co się pani nasuwa, jakieś spostrzeżenia.– Jezu! On ma tylko jedno ucho!Kandydatce podziękowano. Druga otrzymała takie samo polecenie.– Jezu! On ma tylko jedno ucho!Ta również wypadła poniżej oczekiwań. Poproszono trzecią kandydatkę.Proszę bardzo, tu mamy dla pani zdjęcie z profilu tego osobnika. Proszę powiedzieć nam o nim jak najwięcej , co pani może powiedzieć o tej osobie na podstawie zdjęcia.– Ten człowiek nosi szkła…
– Mężczyzna, 40 lat, na głowie wiele śladów uderzeń tępym przedmiotem (patelnią). Zgodnie ze słowami żony chciał ją odwieść od zakupu tabletek odchudzających, mówiąc, że w jej wieku to i tak nie ma żadnej różnicy.– I tak zapiszemy – samobójstwo.
Wraca mąż do domu i mówi do żony:– Mam złą i dobrą wiadomość. Od której mam zacząć?– Od złej.– Zwolnili mnie.– A ta dobra?– Ciebie też.
Siedzi facet na fotelu dentystycznym. Zabieg trwa już długo i zachciało mu się palić. Prosi więc dentystę:– Przepraszam, może pan zrobić przerwę na papierosa?– Nie ma sprawy! – odpowiada i wyrywa mu jedynkę
Lekarz do pacjenta:– Ma Pan nieregularne tętno, nieregularny oddech… Pije pan?– Tak, ale regularnie…
Rozmowa w szpitalu:– Naprawdę będzie mnie operował student? A jak mu się nie uda?– To mu nie zaliczymy.
Przychodzi baba do lekarza logopedy. Jąka się, sepleni, charcze, jęczy i wyje, ma łzy w oczach, aż w końcu udaje jej się wykrztusić:– Panie doktorze… Co mi jest?– Trudno powiedzieć.
U dentysty:– Co by pan poradził na moje żółte zęby?– Najlepiej założyć brązowy krawat!
Rozmawia dwóch kolegów:– Niektórzy przesadzają w pracy z lenistwem.– To prawda. U mnie jeden zaczął się kręcić na budowie dopiero jak wpadł do betoniarki.
Lekarz do pacjenta:– Moje gratulacje.– Czego?– Widzę po pana wynikach, że niczego pan sobie nie odmawia.
Jak długo należy patrzeć na teściową jednym okiem?– Tak długo aż się muszka ze szczerbinką zgra.
Umarła teściowa, cień padł na całą rodzinę, ktoś musi palnąć mowę ….Powie zięć …– Więc tak, dzięki Bogu do Boga poszła moja teściowa. Co jeszcze dobrego mogę na Jej temat powiedzieć? hmmmm hmmmm hmmmm ale brata miała gorszego
Mówi zięć do teściowej:– Gdzie mama jedzie?– Na cmentarz.– A kto rower przyprowadzi?!!!
Główny Urząd Ceł postanowił przeprowadzić ankietę wśród celników na temat łapówkarstwa. Jedno z pytań zadawanych przez komisję brzmiało: „Ile czasu potrzebujesz aby za łapówki kupić BMW?”Celnik na polsko- niemieckiej granicy odpowiada:– Dwa, trzy miesiące.Celnik na polsko-czeskiej granicy:– No, z pół roku.Celnik ze „ściany wschodniej” po dłuższym zastanowieniu:– Dwa, trzy lata.Komisja zadziwiona:– Tak długo?Celnik ze „ściany wschodniej”:– Chłopaki, nie przesadzajcie, BMW to w końcu duża firma…
– Dlaczego zatrudnia pan w swojej firmie tylko żonatych mężczyzn?– Są przyzwyczajeni do poniżeń i obelg, poza tym nie spieszy im się, żeby punktualnie wychodzić z roboty.
Rozmawiają dwie koleżanki:– Dlaczego panikujesz?– Za dwa miesiące mam ślub, a nie mam sukienki, sali ani kandydata na męża…