Wycieczka W Nieznane
Żona mówi do męża:– Kochanie, zbliżają się Walentynki. Chciałabym, żebyś zabrał mnie w jakieś miejsce, w którym jeszcze nigdy nie byłam…Mąż z entuzjazmem:– Świetny pomysł! Co powiesz na kuchnię?
Żona mówi do męża:– Kochanie, zbliżają się Walentynki. Chciałabym, żebyś zabrał mnie w jakieś miejsce, w którym jeszcze nigdy nie byłam…Mąż z entuzjazmem:– Świetny pomysł! Co powiesz na kuchnię?
Żona budzi się rano i mówi do męża:– Kochanie, śniło mi się, że na Walentynki dałeś mi przepiękny sznur pereł. Jak myślisz, co to może znaczyć?Mąż uśmiecha się tajemniczo i odpowiada:– Dowiesz się wieczorem…Wieczorem mąż wraca z pracy z elegancko zapakowanym pudełkiem. Żona, cała w skowronkach, szybko je otwiera, a w środku znajduje… książkę pt. „Sennik Polski”.
Zenek spotyka kumpla w barze. Kumpel pyta:– Zenek, słuchaj, podobno mąż twojej kochanki cię dorwał?– No, dorwał.– I co, zbił cię?– Gorzej… kazał mi zostać i dokończyć za niego układanie paneli, bo stwierdził, że skoro i tak tu mieszkam, to czas zacząć dokładać się do czynszu.
Mąż wraca do domu, a tam wielka paczka stoi na środku pokoju. Nagle z paczki wychodzi goły Zenek.– Zenek? Skąd ty się tu wziąłeś?– No co ty, nie oglądasz wiadomości? – pyta oburzony Zenek. – Teraz tak działa poczta w 2026 roku. Zamówiłeś pizzę? To masz pizzę! A że po drodze mi ubranie w sortowni wciągnęło, to już reklamuj u kuriera!
Wraca mąż do domu wchodzi do pokoju, a tam Zenek siedzi nagi na łóżku z żoną i czyta na głos gazetę.– Co się tu dzieje?!– Cicho… – szepcze żona. – Zenek właśnie przeszedł na „nudyzm religijny”. Modlimy się o to, żebyś w końcu dostał podwyżkę. Dołączysz się czy będziesz tak stał w tych ciuchach jak grzesznik?
Mąż i żona jedzą kolację w bardzo eleganckiej restauracji. Nagle do ich stolika podchodzi olśniewająca młoda kobieta, całuje męża namiętnie w policzek i mówi:– Cześć kochanie, widzimy się jutro! – po czym odchodzi z uśmiechem. Żona, zszokowana, pyta lodowatym głosem:– Kto to był?!– Moja kochanka – odpowiada mąż spokojnie, nie przerywając jedzenia steka.– Co?! To koniec! Chcę rozwodu! Nie wytrzymam tego ani sekundy dłużej!– Rozumiem – mówi mąż. – Ale pamiętaj, że po rozwodzie nie będzie już corocznych wycieczek na Malediwy, zakupów w Paryżu, mercedesa w garażu ani domku w Alpach. Decyzja należy do ciebie. W tym samym momencie żona zauważa ich wspólnego znajomego, który wchodzi do restauracji z jakąś…
Mąż znajduje Zenka w szafie.– Zenek! Co ty tu robisz?!– Nie uwierzysz, ale uciekałem przed kontrolerem z MPK.– Do mojej szafy? Na trzecim piętrze?– No widzisz, jaki on uparty! Ścigał mnie od samego przystanku, a ja tylko biletu zapomniałem skasować!
Zenek ucieka przed mężem kochanki przez balkon i zwisa na rękach, modląc się o cud. Nagle widzi sąsiada z dołu.– Panie sąsiedzie, ratuj pan! Powiedz pan mężowi tej z góry, że ja tu tylko okna myję!Sąsiad patrzy na gołego Zenka i odpowiada:– Zenek, ja ci pomogę, ale następnym razem jak będziesz u mojej żony, to chociaż udawaj, że jesteś z gazowni, bo mi już wstyd przed blokiem, że mam takich mało kreatywnych znajomych!
Mąż wraca do domu i zastaje żonę w łóżku z Zenkiem. Zamiast awantury, mąż spokojnie mówi:– No ładnie, Zenek. Ja cię uważam za przyjaciela, pożyczam ci narzędzia, piję z tobą wódkę, a ty mi z żoną…Zenek przerywa mu ze smutkiem:– No widzisz, stary? Tobie się nie dogodzi. Ona narzeka, że ty jej nie poświęcasz czasu, ty narzekasz, że ja jej poświęcam… To może po prostu pójdziemy na piwo i ustalimy jakiś grafik?
Mąż wraca wcześniej i zastaje żonę w łóżku, całą spoconą i zdyszaną.– Co ty robisz? – pyta mąż.– Mam atak serca! – woła żona.Mąż biegnie do telefonu, żeby dzwonić po lekarza, ale w przedpokoju jego mały syn szepcze:– Tato, w szafie schował się jakiś potwór!Mąż otwiera szafę, a tam jego najlepszy kumpel, nagi.– No wiesz co, Stefan? – mówi mąż z wyrzutem. – Moja żona ma atak serca, a ty się z młodym w potwora bawisz?!
Mąż niespodziewanie wraca do domu. Żona w panice każe kochankowi stanąć w kącie jako posąg. Mąż wchodzi, patrzy na nagiego faceta pomalowanego na biało i pyta:– Co to jest?– To posąg, kochanie. U Kowalskich widziałam taki sam i tak mi się spodobał, że też kupiłam – odpowiada żona.Wieczorem idą spać. W środku nocy mąż wstaje, idzie do kuchni, robi kanapkę, wraca i podaje ją „posągowi”, mówiąc:– Masz, zjedz coś. Ja u Kowalskich stałem dwa dni i nikt mi nawet szklanki wody nie podał.
Wraca mąż z ryb, zmęczony, brudny. Żona pyta:– I jak, złowiłeś coś?– Nie, ale kochanek sąsiadki złowił…– Skąd wiesz?– Bo zostawił wędki pod naszym łóżkiem.
Mąż wraca niespodziewanie z delegacji. Żona przerażona, chowa kochanka do szafy. Mąż wchodzi do sypialni, rozgląda się podejrzliwie, otwiera szafę, a tam nagi facet.– Co pan tu robi?! – krzyczy mąż.Kochanek spokojnie spogląda na zegarek:– Nie uwierzy pan, ale czekam na autobus.– W mojej szafie?!– No widzi pan, jaki ma pan beznadziejny rozkład jazdy…
Siedzę sobie w pubie obok dziewczyna i chłopak nie ładnie podsłuchiwać ale mimochodem słyszę taki dialog: Ej, co robisz? Przeglądam zdjęcia na dysku z 2016 roku. Boże, patrz na mnie. Mam na sobie rurki tak ciasne, że krążenie odcina mi na sam widok.I te brwi! Wyglądają, jakbyś je narysował ekierką i markerem permanentnym. Prawdziwe Insta-brows.Mało brało, a bym w nich wystąpił w moim Mannequin Challenge. Pamiętasz to? Staliśmy w salonie przez trzy minuty bez ruchu, a w tle leciało „Black Beatles”. Przestań, ja wtedy co rano robiłam konturowanie twarzy tak mocne, że po południu tynk mi odpadał od uśmiechania się.Dobra, nie narzekaj. Przynajmniej nie szukałaś rzadkiego Pokémona w krzakach pod posterunkiem policji.Szukałam. I prawie go złapałam, dopóki nie padł…
Amerykańscy naukowcy szukali najstarszego człowieka na świecie. Dotarli do informacji, jakoby gdzieś na Syberii mieszkał człowiek mający 187 lat. Wyruszyli z ekspedycją, szukali i znaleźli. Pytają:– Ile pan ma lat?– W tym roku kończę 188.– Pan musi iść z nami! Będzie pan sławny!– Nie wiem czy mnie tata puści.– Tata?! A gdzie jest pana tata?– Poszedł z dziadkiem na ryby.
Zenek i Jola są małżeństwem od dwudziestu lat, a ich relacje opierają się na twardych zasadach i pełnej rozdzielności majątkowej. Pewnego wieczoru, tuż po wyjątkowo rutynowym i nudnym zbliżeniu, Jola przeciąga się leniwie i mówi: – Wiesz Zenek, słyszałam, że od przyszłego roku fiskus wprowadza nowy podatek od udanego życia seksualnego. Płaci się go proporcjonalnie do czerpanej przyjemności. Zenek patrzy na nią zdziwiony, a ona dodaje złośliwie: – Ja tam pewnie dostanę wysoki zwrot, ale ciebie, kochany, to ten podatek po prostu zrujnuje!
– Czy Pani pije, panno Jolu?– Nie Panie Zenonie– A to dlaczego złociutka?– Mam problemy z nogami– Uginają się?– Nie, rozkładają …
Rozmawiają dwie koleżanki po fachu o swoich planach na przyszłość. Jedna mówi z rozmarzeniem:– Słuchaj, oszczędzam każdy grosz, bo chcę w końcu rzucić tę robotę, wyjechać na wieś, kupić dom i zostać szanowaną ogrodniczką.Druga patrzy na nią z niedowierzaniem i pyta:– Ogrodniczką? A co ty niby wiesz o uprawie roślin?Na co ta pierwsza wzrusza ramionami:– No jak to co? Przecież od dziesięciu lat zawodowo sprawiam, że ogórki twardnieją, a kapusta sama wpada do portfela!
Siedzi pani lekkich obyczajów na krawężniku i płacze. Przechodzi obok staruszka i pyta:– Dziecko, dlaczego tak szlochasz?– Ach, babciu… – odpowiada dziewczyna – profesja mi podupada, konkurencja ogromna, a na dodatek właśnie skradziono mi torebkę z całym dziennym utargiem!Staruszka wzdycha z empatią, wyciąga z portfela 50 złotych i mówi:– Masz, córeczko, kup sobie coś do jedzenia. A tak z ciekawości… ile teraz bierzecie za taką „miłość”?Dziewczyna ociera łzy, patrzy na banknot i odpowiada:– No, babciu… dla stałych klientek to dzisiaj masz promocję, ale normalnie musiałabyś jeszcze trochę dorzucić!
Rozmawia dziadek z Jasiem. – Dziadku, jak wy dawniej żyliście? Nie było internetu, smartfonów, TikToka, Netflixa ani nawet Wi-Fi… Jak wy się w ogóle nie nudziliście? Dziadek uśmiecha się pod nosem i mówi: – Normalnie, wnuczku. Mieliśmy coś, co nazywało się „wychodzenie na dwór”. – Na dwór? To jakaś nowa aplikacja, Dziadku? – Nie wnusiu, to taka przestrzeń 3D poza domem. Miała niesamowitą grafikę, pełną interakcję z innymi użytkownikami i tylko jedną wadę… – Jaką dziadziu? Słaby zasięg? – Nie Jasiu, nie dało się jej wyłączyć, jak zaczęło padać, a „ładowanie baterii” odbywało się przy pomocy chleba ze śmietaną i cukrem.