Pocieszeni
Ładna kobieta cieszy innych mężczyzn.Brzydka kobieta cieszy inne kobiety.
Ładna kobieta cieszy innych mężczyzn.Brzydka kobieta cieszy inne kobiety.
Dlaczego blondynka liże szkiełko od zegarka?– tic tac to tylko dwie kalorie!
Idzie blondynka ulicą, nagle zaczepia ją jakiś facet i pyta:– Dlaczego pani ma jeden czarny but, a drugi biały?Blondynka mu odpowiada:– Tylko takie buty w sklepie sprzedawali, proszę pana. Ale najgorsze jest to, że ja dwie pary takich mam.
Jeździ Jasio na rowerku wokół domu i woła:– Mamusiu,zobacz, jadę bez 1 ręki!– Mamusiu,zobacz, jadę bez obu rąk!– Mamusiu,zobacz,jadę bez zębów!
Idzie niewidomy z psem przewodnikiem! Pies był kiepski bo wprowadził go w najgorszy ruch, prosto na ulicę. Auta hamują, pisk opon, zamieszanie. Facet w końcu przeszedł. Stanął na brzegu chodnika i daje psu ciastko. Ktoś to zauważył i dziwi się:– Co pan głupi! Pies mało pana nie zabił a pan mu daje ciastko!Na to niewidomy:– Jak mu daję ciastko to wiem gdzie ma głowę i wiem, że mam go z drugiej strony w dupę kopnąć!
Spotkały się dwie koleżanki i jedna żali się drugiej:– Wiesz co, ja to mam tak głupiego męża, że aż strach. Nie wiem, co już robić.– To kup mu encyklopedię.– Po co? I tak w niej chodził nie będzie.
Rozmawiają dwie blondynki, nagle jedna mówi:– Kurcze, dzwoni mi w głowie.– To odbierz, ja poczekam.
– Mamo, nie wyobrażasz sobie co się stało! Strasznie się pokłóciliśmy!!! Coś strasznego…– Spokojnie, córeczko, nie denerwuj się. W każdej rodzinie zdarzają się czasem konflikty…– Tak, wiem. Ale co zrobić z trupem…
Moja żona myśli, że oblała prawko w momencie, w którym nie zatrzymała się przed zebrą. Ja wiem, że stało się to już w momencie wjechania do zoo.
Idzie sobie żółw, spotyka drugiego bez pancerza. Pyta:– Co Ci się stało?– Aaa… uciekłem z domu.
Przychodzi chłopak do spowiedzi:– Proszę księdza, uprawiałem sex oralny.– O! Ciężki grzech. A z kim?– Nie mogę księdzu powiedzieć .– Może z Kryśką od Zarębów?– Nie.– A może z Kaśką od Kowali?– Nie.– Powiedz bo rozgrzeszenia nie dostaniesz!– No naprawdę nie mogę, proszę księdza.– To może z Zośką od Graboszy?– Nie.– Idź, nie dam ci rozgrzeszenia.Wychodzi chłopak z kościoła – czekają na niego kumple.– I co? Dostałeś rozgrzeszenie? – pytają.– Nie, ale namiarów parę mam.
Blondynka stoi przy kiju wbitym do ziemi i z trudem próbuje go zmierzyć.Po pewnym czasie podchodzi do niej facet, wyrywa kij, kładzie go na ziemi i pomaga jej go zmierzyć.Blondynka na to:– Ale proszę pana, chciałabym sprawdzić jaki ten kij jest wysoki, a nie jaki jest długi…
Rozmawiają dwie blondynki:– Ty, jak się mówi: Irak czy Iran?– A skąd mam wiedzieć? Napisz do Bralczyka.– Aleś ty głupia! Napiszę, a on mi jak zwykle odpisze, że zasadniczo obie formy są poprawne.
W czasie rejsu blondynka próbuje nawiązać rozmowę z siedzącym obok chłopakiem:– Przepraszam, czy pan też płynie tym statkiem?
Czym różni mózg blondynki od kieszeni dresiarza? – W kieszeni dresa jest więcej komórek.
Wczoraj w knajpie jakiś koleś zaczął zarywać do mojej kobiety jak poszedłem do kibla.Jak to zobaczyłem to podszedłem do niego i mówię:– Weź gościu wypier*alaj stąd, najlepiej to skocz se z mostu albo pod autobus.Koleś się ulotnił, a moja kobieta zachwycona:– Bardzo mi się podoba jak jesteś o mnie zazdrosny.A ja do niej– Nie o to chodzi, po prostu przedstawiłem mu kilka lepszych opcji niż twoje towarzystwo.
Dlaczego blondynka bierze linijkę do łóżka? – Żeby zmierzyć, jak długo spała!
Kobieta i mężczyzna baraszkują w łóżku. Nagle słychać pukanie do drzwi.– Och, to na pewno mój mąż!On w panice wskakuje pod łóżko.Po chwili jednak wyłazi i otrzepując kurz, mówi:– No, żono… Chyba oboje mamy zszargane nerwy…
Ewa w raju nie usłuchała zakazu Stwórcy i za namową węża zerwała jabłko z drzewa. Za ten czyn została wraz z Adamem wyrzucona za bramę raju. Na odchodne Ewa usłyszała głos z góry:– Za ten czyn zapłacisz krwią!Po kilku dniach Ewa natknęła się na tego samego węża, który ją namówił do zerwania jabłka i mówi:– Przez Ciebie teraz będę musiała płacić krwią!– Oj, nie marudź! – mówi wąż. – Wynegocjowałem Ci to w dogodnych miesięcznych ratach.
Przychodzi baba do lekarza i mówi:– Panie doktorze, ludzie zaglądają mi do okna.– To nic dziwnego, jest pani bardzo ładna.– Tak, ale ja mieszkam na 10 piętrze.