Po wielu latach spotyka się dwóch szkolnych kolegów, po kilku piwach jeden z nich opowiada koleje swojego małżeństwa.- WIesz Patryk w sumie moja pierwsza żona to zaradna kobitka była. Prawie codziennie proponowała: „Daj mi, Zenuś, na drobne wydatki stówkę, to ci lodzika zrobię. – To po cholerę się rozwiodłeś? – Bo okazało się, że proponowała nie tylko mnie!