Moment
Flegmatyk zatrudnił się w zoo do pracy przy żółwiach. Już na drugi dzień wpada do dyrektora i krzyczy:-Panie dyrektooooorze…..żóółwie ucieeeekły!!!-Niemożliwe!! Jak to sie stalo??– To byl mooooment!!!
Flegmatyk zatrudnił się w zoo do pracy przy żółwiach. Już na drugi dzień wpada do dyrektora i krzyczy:-Panie dyrektooooorze…..żóółwie ucieeeekły!!!-Niemożliwe!! Jak to sie stalo??– To byl mooooment!!!
– Dlaczego zatrudnia pan w swojej firmie tylko żonatych mężczyzn?– Są przyzwyczajeni do poniżeń i obelg, poza tym nie spieszy im się, żeby punktualnie wychodzić z roboty.
Rozmowa podczas przyjmowania do pracy:– Ile ma pani lat?– Bliżej mi do trzydziestki, niż do dwudziestki.– To znaczy ile?– Pięćdziesiąt.
Zenek miał problem z porannym wstawaniem i zawsze spóźniał się do pracy. Szef wściekł się na niego i zagroził, że go zwolni, jeśli czegoś z tym nie zrobi. Zenek poszedł więc do lekarza, który dał mu pigułki i kazał wziąć je przed pójściem do łóżka.Zenek spał bardzo dobrze, wstał rano na dźwięk budzika. Spokojnie zjadł śniadanie i wesoły pojechał do pracy.– Szefie – powiedział – Leki naprawdę pomogły!– To świetnie – powiedział szef – Ale gdzie byłeś wczoraj?
W restauracji gość pyta:– Kelner, czy codziennie podajecie tu takie świństwa!?– Nie, w niedzielę lokal jest zamknięty…
Dlaczego księgowa przypomina bilans?Dlatego, że jak się nie zgadza to się nie zgadza, ale jak się zgadza to we wszystkich pozycjach…
Byłaś u szefa na dywaniku?Tak, a skąd wiesz?Wzorek ci się odcisnął na plecach.
– Stary jak doszedłeś do takiej forsy?– Przez pomyłkę.– Jak to możliwe?– Zamiast wypłacić mi pensję, kasjer podsunął mi sumę moich potrąceń!
Niech pani jedzie ze mną do Zakopanego. Mówi szef do blondynki. Dostanie pani futro z norek.– A jeśli pana żona się o tym dowie?– To wtedy ona je dostanie.
Dyrektor do sekretarki:– Czy dała pani ogłoszenie, że szukamy nocnego stróża?– Dałam.– I jaki efekt?– Natychmiastowy… Ostatniej nocy okradziono nasz magazyn.
– Dlaczego zatrudnia pan w swojej firmie tylko żonatych mężczyzn?– Są przyzwyczajeni do poniżeń i obelg, poza tym nie spieszy im się, żeby punktualnie wychodzić z roboty.
Główny Urząd Ceł postanowił przeprowadzić ankietę wśród celników na temat łapówkarstwa. Jedno z pytań zadawanych przez komisję brzmiało: „Ile czasu potrzebujesz aby za łapówki kupić BMW?”Celnik na polsko- niemieckiej granicy odpowiada:– Dwa, trzy miesiące.Celnik na polsko-czeskiej granicy:– No, z pół roku.Celnik ze „ściany wschodniej” po dłuższym zastanowieniu:– Dwa, trzy lata.Komisja zadziwiona:– Tak długo?Celnik ze „ściany wschodniej”:– Chłopaki, nie przesadzajcie, BMW to w końcu duża firma…
Rozmawia dwóch kolegów:– Niektórzy przesadzają w pracy z lenistwem.– To prawda. U mnie jeden zaczął się kręcić na budowie dopiero jak wpadł do betoniarki.
Wraca mąż do domu i mówi do żony:– Mam złą i dobrą wiadomość. Od której mam zacząć?– Od złej.– Zwolnili mnie.– A ta dobra?– Ciebie też.
Pewna para, która wybrała się na wystawę malarską, zatrzymała się na dłużej przy jednym z obrazów. Obraz przedstawiał trzech bardzo czarnych i kompletnie nagich mężczyzn: dwóch miało czarne penisy, ale ten środkowy – różowego. W czasie gdy tak stali zastanawiając się nad symboliką dzieła podszedł do nich malarz.– Mogę wam pomóc z tym obrazem? Jestem tym, który go namalował.– Bardzo nam się podoba to dzieło, ale kompletnie nie rozumiemy dlaczego namalowałeś trzech Murzynów na ławce i środkowy ma różowego penisa podczas gdy dwaj pozostali mają czarne.– Oo… Zinterpretowaliście mój obraz zupełnie niewłaściwie… To nie są Murzyni, to są górnicy, a ten pośrodku był na obiedzie w domu.
Szef poprosił mnie o jakiś dobry żart.– Nie mogę, jestem zajęty. -powiedziałem.Szef:– Hahaha, dawaj jeszcze jeden.
Wpada do biura Kowalski, tak jak stworzył go Pan Bóg, na głowie kapelusz, w ręku teczka. Kierownik krzyczy:– Czyście Kowalski zwariowali, nago do pracy?!Kowalski:– Panie Kierowniku, bo to było tak: byłem na balandze u mojej znajomej. W pewnym momencie gaśnie światło i słychać hasło – krawaty na żyrandol. Światło się zapala, wszystkie krawaty na żyrandolu. Gaśnie światło, hasło – Panie do naga. Zapala się, wszystkie Panie nago. Znowu gaśnie światło, hasło – Panowie do naga. Zapala się – Panowie nago. Gaśnie po raz kolejny, hasło – Panowie do roboty…No to złapałem teczkę i kapelusz i przybiegłem.
Rozmowa w sprawie pracy.– Ile zna pan języków?– Cztery.– Proszę wymienić.– Węgierski, francuski, włoski i angielski.– Proszę powiedzieć coś po węgiersku.– Gutten tag.– Ale to jest po niemiecku…– To w takim razie znam pięć.
Szef do sekretarki:– Dlaczego spóźnia się pani do pracy?– Za późno wyszłam z domu.– A dlaczego nie wyszła pani wcześniej?– Bo już było za późno, żeby wyjść wcześniej.