1 Maja
– Dlaczego w Wąchocku do dzisiaj chodzi pochód pierwszomajowy?– Na rondo trafili…
– Dlaczego w Wąchocku do dzisiaj chodzi pochód pierwszomajowy?– Na rondo trafili…
Spotykali się dwaj rybacy. Jeden idzie bardzo uradowany, uśmiechnięty, szczęśliwy i pod pacha niesie trzy butelki wódki.– Cześć stary, a coś ty dzisiaj taki zadowolony?– A wiesz, złowiłem dzisiaj złotą rybkę.
Dresiarz złapał złotą rybkę. Obraca ją w dłoni, nie wie, co z nią zrobić.– No, wypowiedz życzenie.– A co to ma być za życzenie?– No, jak by ci to wyjaśnić… Wczoraj złapał mnie jeden koleś i poprosił o milion dolarów i ja mu je dałam. A ty co byś chciał?– Jego adres, k*rwa!
Rynek dużego miasta. Jakieś występy. Gdzieś z tyłu pośród stojących widzów rozlega się nagle:– Hej, kolego!Nieco dalej ktoś odwraca głowę.– Kto, ja?– Tak, ty…– Nie jesteśmy na „ty”!– O, sorry, kolego.– Nie jestem twoim kolegą!– Słuchaj, przyjacielu.– Ani przyjacielem!– Posłuchaj mnie, gościu…– Nie jestem żadnym „gościem”!– No to jak mam…– „Proszę pana”…– OK, więc proszę…– … „szanownego”.– Dobra, k…, a więc proszę szanownego pana…– Dobrze, dobrze…– Czy szanowny pan widzi tamtego małego szczyla?– Tego, który wsiada na motor?– Tak, właśnie tego.– Widzę.– No więc chciałem powiedzieć, kiedy byliśmy jeszcze przy „kolego” – on akurat op…dalał wielce szanownemu panu kieszenie i torbę. Nie ma za co!
Księgowy opowiada przyjacielowi o swojej podróży pociągiem:– Siedzę sobie spokojnie, myślę o interesach, a po wagonie przechadza się konduktor. Nagle stanął obok mnie i spojrzał na mnie tak, jakbym biletu nie miał.– A co ty na to?– Ja? Spojrzałem na niego tak, jakbym miał bilet.
Zmarł znany kardiolog i urządzono mu bardzo uroczysty pogrzeb.Podczas ceremonii za trumną było ustawione olbrzymie serce, całe pokryte kwiatami.Kiedy skończyły się modlitwy i przemówienia, serce otworzyło się i trumna wjechała do środka. Następnie serce zamknęło się i tak ciało doktora pozostało w nim na zawsze…W tym momencie ktoś z obecnych wybuchnął głośnym smiechem. Wszystkie oczy zwróciły się na niego, więc powiedział:– Bardzo przepraszam, ale wyobraziłem sobie swój własny pogrzeb. Jestem ginekologiem.Proktolog zemdlał…
Bardzo pobożny człowiek co niedziele chodząc do kościoła rzucał 10zł żebrakowi.Pewnego razu rzuca tylko 5zł. Żebrak na to:– Co się stało? Dlaczego tylko piątka? Stracił pan pracę?– Nie, wysłałem syna na studia.– No, wszystko fajnie, ale dlaczego moim kosztem?
Lipiec. Na londyńskiej ulicy, w czasie ulewnego deszczu, do Anglika podchodzi zagraniczny turysta i pyta: – Proszę mi powiedzieć, kiedy u was, w Londynie, jest lato? – Różnie. Na przykład w zeszłym roku było w piątek.
Spragniony podróżnik widzi na pustyni Eskimosa zajadającego loda.– Fatamorgana? – mówi.– Nie, Bambino. – odpowiada zadowolony Eskimos.