Wrócił Zenek z Sylwestra późno w nocy mocno zawiany i bardzo głodny. Zjadł czerstwy jak diabli tort upieczony przez żonę na Nowy Rok i położył się do łóżka. Rano szarpie go za rękę pięcioletni synek: – Tato, tato! Nie widziałeś gdzieś mojego bębenka?!