Przejdź do treści

Żona wygląda przez okno, patrzy na męża, który od piątej rano zasuwa z łopatą, i krzyczy:
– Zenek! Daj już spokój z tym śniegiem! Od trzech dni tylko odśnieżasz i odśnieżasz, a w sypialni to już zapomniałam, jak wyglądasz! Kiedy w końcu zajmiesz się swoimi obowiązkami małżeńskimi?!
Zenek ociera pot z czoła, patrzy na termometr i mruczy pod nosem:
– Kochanie, dopóki na podjeździe jest dwadzieścia centymetrów, to przynajmniej mam szansę to wypchnąć. W sypialni przy tym mrozie to ja nawet „pługa” nie odpalę!